Morbid Angel, do zespołu wraca David Vincent i już wiem czego się spodziewać, czy jednak na pewno? Niekwestionowana gwiazda pierwszej wielkości, jeden z prekursorów nurtu… mówisz death metal myślisz Morbid Angel. Najnowsza płyta „Illud Divinum Insanus” zadaje jednak kłam tym stwierdzeniom. Oczywiście przeszłości nie wymaże nic, ale to teraźniejszość kreuje opinie i poglądy. Zaczęło się niewinnie od intra „Omni Potens”, intro bardziej pasowało mi do norweskich black metalowców, ale cóż, intro to tylko intro. Kolejny utwór jednak nie wywołuje na mojej twarzy zwyczajowego banana, moje usta zamykają się a oczy wychodzą na wierzch, przecieram je, a właściwie przecieram uszy i nie wierzę w to co słyszę. „To Extreme!” jest utworem dla mnie całkowicie niezrozumiałym, brzmi jak remix dziwnych dźwięków, Vincent skandujący „chaos, chaos” i „this is my new religion”, zaczynają wzbudzać we mnie podejrzenia co do stanu psychiki tego ostatniego… Ponad 6 minut czegoś nad czym pozostaje mi tylko spuścić zasłonę zapomnienia. Pożniej jest różnie, raz lepiej jak w przypadku „Existo Vulgoru”, „Nevermore” czy „Beauty Meets Beast”. Utwory jednak takie jak wspominany „Too Extreme!”, "Destructhors Vs. The Earth/Attac „Radikult” czy ‘Profundis – Mea Culpa”, pozostawiają niesmak i rodzą pytanie, czy Morbid Angel nie zagubił się gdzieś i czemu to wszystko ma służyć. Pozostaje mi jedynie przyjąć wykrzyczane w ostatnim utworze przez Vincenta Mea Culpa, jako usprawiedliwienie i jak najszybciej zapomnieć o tej płycie.Morbid Angel - Illud Divinum Insanus
1.Omni Potens 02:28
2. Too Extreme! 06:13
3. Existo Vulgoré 03:59
4. Blades for Baal 04:52
5. I Am Morbid 05:17
6. 10 More Dead 04:51
7. Destructos Vs. the Earth / Attack 07:15
8. Nevermore 05:08
9. Beauty Meets Beast 04:57
10. Radikult 07:37
11. Profundis - Mea Culpa 04:06
Morbid Angel - Nevermore
No comments:
Post a Comment